poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 3

*
And now my eyes are open
And now my heart is closing
And all the tears
All the lies
All the waste
I've been trying to make it change

Nie mam najmniejszej ochoty utzrymywać kontaktu już z tym Patrykiem. Polska to już przeszłość i nie chcę do tego nigdy wracać. Zamknęłam już ten rodział, tutaj jest moje nowe życie i mój nowy świat. Wzięłam telefon i wyrzuciłam z niego kartę, nowe życie to i zmiana numeru telefonu. Usłyszałam chichoty i delikatne kroki na schodach. Jak się domyślałam szli państwo Piszczek. Wolałam się im nie wcinać, więc wyszłam do pięknego ogrodu i przysiadłam na huśtawce. Myślałam nad całym życiem i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

* Tymczasem u Marco
- Stary, co ja mam zrobić ? - spytałem
- Ale co masz zrobić ? I z kim ? - zaśmiał się Mario
- Z Sylką, nie chcę być nachalny w stosunku do niej. Dużo przeszła, ale nie chcę żeby ktoś mi ją zabrał.
- Zabrał ? Zakochałeś się w niej czy co. Nie przesadzaj, już. Możesz mieć każdą laskę na planecie a zawracasz sobie głowę zwykłą dziewczyną. Co się z Tobą dzieje ? Nie poznaję Cię.
- Ona nie jest jakąś tam zwykłą laską. Myślałem, że też ją lubisz, ale najwyraźniej się pomyliłem. Myślałem, że mam w Tobie oparcie. Cześć ! - krzyknąłem i odszedłem od niego podążając w przeciwną stronę niż on. Zawsze był dla mnie najlepszym przyjacielem, a teraz gdy go tak bardzo potrzebuje on po prostu sobie żartuje. Kiedyś faktycznie nie zawracałbym sobie głowy laską, która nie chce ze mną być, poszedłbym po prostu do innej i tyle. Ale co z tego, że ja im dawałem nadzieję a potem zostawiałem, one laciały na kasę. A mógłbym dać sobie rękę uciąć, że gdyby zobaczyły jaki jestem naprawdę odeszłyby odrazu. Moja przeszłość, przecież nikt idealany nie jest, ale dla kogoś możesz być ideałem.

* Mario
Co go ugryzło, powiedziałem co myślałem i nie czuję się winny. Lubię Syll, ale ona jest za delikatna na Marco. Boję się o nią, boję się o niego. To moi przyjaciele i nie chcę tylko by stracili tą przyjaźń przez to, że w związku może im się nie udać. Ale toich życie i ich sparwy i więcej nie będę się mieszać.

* Ja
- Co jest ? - wydałam z siebie głośny krzyk, czując jak ląduje na mnie jakiś ciężar
- Kuba, a nie co.
- No to, błagam Cię zejdź. Piórkiem to Ty nie jesteś - powiedziałam z powagą
- Czyli jestem gruby ? Piszczu twoja koleżanka mówi, że jestem gruby ! - krzyczał
- Kuba, ja nie mówię, ze jesteś gruby. Ty masz mięśnie, a ja same kości i skóra - uśmiechnęłam się, przyznaję się do tego, że jestem szczupła aż chyba trochę za.
- Z tymi mięśniami to mnie przekonałaś - zaśmiał się i zszedł ze mnie
- Ej, gdzie tu można kupić starter do telefonu ? - spytałam
- Niedaleko. Marco Cię z chęcią zaprowadzi - uśmiechnął się
- A Ty nie mógłbyś ? - zapytałam słodko
- Sorry mała, mam żonę - odpowiedział - Marco ! Zaprowadź Sylwię do sklepu !
- Ale ja nie chcę z Markiem - udałam oburzenie - ja wolę kogoś innego.
- Sylwia, ja nie wiem czy Ty mnie lubisz ale do sklepu Cię chyba mogę zaprowadzić - powiedział ' Marek ' -  i jak Ty na mnie powiedziałaś, Marek ? - spytał
- Eheeee, to twoje spolszczone imię. Ale jeśli już taaaaak bardzo nalegasz, to pozwolę żebyś mnie zaprowadził - chwyciłam go za rękę i pociągnęłam za sobą
- Ouuuu - usłyszałam za sobą i momentalnie zauważyłam co zrobiłam. Chwyciłam go za rękę a on nie protestował, on nigdy nie protestował gdy go przytulałam, chwytałam za rękę. Co ja w ogóle robiłam.  Marco spojrzał na mnie czułym wzrokiem, a ja spuściłam głowę. Nie chciałąm patrzeć mu w oczy, nie teraz gdy to wszystko się dzieje. Usiadłam na schodach przed domem, a on przysiadł się do mnie. Dlaczego on mi to robi, dlaczego on robi wszystko bym się w nim zakochała. Po co on to robi. Może ja sama z siebie daję mu taką nadzieję. Marco patrzył na mnie a ja wbijałam wzrok w ziemię. Piłkarz próbował mnie objąć, aleja odsunęłam się i zaczęłam rozmowę :
- Po co Ty to robisz ? - spytałam z przygnębieniem
- Co ja robię ? Jestem przy Tobie ? Próbuję Cię pocieszyć jakoś ? Nie chcę żebyś była smutna ? Nic więcej nie robię - odpowiedział
- Wiem, ale robisz też wszystko bym się w Tobie zakochała.
- Najwyraźniej Ci się to podoba, tak wynika z moich obserwacji.
- No a co ja mam zrobić ? Dopiero teraz to zauważyłam.
- Gdyby Ci się nie podobało, nie pozwalałabyś mi na to - skomentował
- Jak mam Ci nie pozwalać ?! Nie umiem, człowieku zrozum ! Nie potrafię się przy Tobie racjonalnie zachowywać - powiedziałam z płaczem - i to jest moją wadą.
- Sylwia, czyli jak mam teraz to przyjąć ?
- Pojmij to jak pojmujesz, ja nie wiem czemu Ty tak na mnie działasz - spojrzałam mu w oczy a on się do mnie przybliżył
- Czyli jak ? - spytał rozbawiony i pocałował mnie a ja bez zastanowienia odwzajemniłam jego pocałunek
- Właśnie tak, że nie mogę się przy Tobie ogarnąć.
- Sylka, ja się w Tobie zakochałem już w ostatnie wakacje, ale pamiętam twoje zauroczenie tym chłopakiem. Nie chciałem Ci nigdy tego mówić. Tłamsiłem to w sobie aż przez rok, a Ty nie zwracałaś na mnie szczególnej uwagi to było najgorsze. A teraz jeszcze Piszczek jest stoi na drodze do mojego szczęścia -    próbował znowu mnie pocałować ale odsunęłam.
- Jak to ? Łukasz ? - spytałam - i weszłam do domu - Łukasz ! wydarłam się na cały dom a kilku piłkarzy spojrzało na mnie pytającym wzrokiem, Łukasz wyłonił się zza drzwi i podszedł do mnie - Marco, powiedział, że stoiszna drodze do jego szczęścia. Wytłumaczysz ?
- Wiesz, bo wtedy jak tu razem spaliście. Powiedziałem do Ewki, co najwyraźniej Marco musiał słyszeć. No więc powiedziałem, że on nie jest właściwym facetem dla Ciebie. Ale później zmieniłem zdanie, kiedy zobaczyłem jak się o ciebie troszczy.
- Piszczuś, jaki Ty kochany jesteś ...
- To jesteście razem ?
- Niech Marco Ci powie ....

_________________________________________________________________________________

Coś takiego napisałam xD Lov.




niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 2

*
Zostawiłam w sobie to, co radość daje mi.
Zbudowałam siebie od nowa znów,
wyrzuciłam z głowy to, co złe!
*
Obudziły mnie dość niedyskretne śmiechy. Byłam pewna, iż to Ewka i Łukasz. Otworzyłam oczy i ku mojemu zdziwieniu stało tam dwóch obcych facetów. No może nie do końca obcych. Był to Mario i Robert.  Na początku nie zrozumiałam o co im chodzi, po pewnej chwili zobaczyłam, żę leżę na torsie Reusa. Tylko ja mogłam tego nie zauważyć. Obróciłam się i spojrzałam w jego roześmiane oczy, wróciły zdarzenia z wczoraj. Niby nic szczególnego, ale jednak coś było. Patzryłna mnie i się uśmiechał, chwilę się w niego wpatrywałam, co musiało dziwnie wyglądać, więc gwałtownie odwróciłam głowę i podniosłam się przy czym zwaliłam jego rękę ze mnie. Czułam jak oblewa mnie rumieniec, a oni stali tam i się cały czas śmiali : 
- Czego się śmiejecie ? - spytałam oburzona
- Syll, nie wściekaj się. Tak fajnie wyglądaliście - odpowiedział Mario
- Po pierwsze: mam na imię Sylwia a nie jakaś Syll, po drugie: słodko ? co znaczy w twoim słowniku słodko?
- Sylka, nie wściekaj się. Nic się przecież nie stało, my to wiemy a oni niech myślą sobie co chcą - odezwał się Marco
- Jeden mądry, lubię Cię - przytuliłam go. Po co ja to zrobiłam, jeszcze sobie coś pomyśli, coś nie myślę zbyt racjonalnie
- Tak to ja mogę mieć codziennie - powiedział Marco, za co spiorunowałam go spojrzeniem a chłopcy spojrzeli na siebie
- Sylwia, domyślam się, żę Marco zabiera Cię na trening ? - spytał Robert
- Właśnie o tym myślałem ... - niedokończył Reus
- Przykro mi, nigdzie nie idę. Z wielką chęcią ale nie mogę. Muszę trochę ogarnąć swoje sprawy. Może następnym razem - uśmiechnęłam się i spojrzałm na zrezygnowanego Marco - Reusowaty, nie smutaj. Spotkamy sięjeszcze napewno - Marco lekko się zawstydził a chłopcy wybuchnęli śmiechem. Pożegnali się ze mną przytulając mnie, Marco dodatkowo mnie pocałował w policzek. Podobało mi się to, ale chyba trochę przesadzał. Był moim przyjacielem, ale nie kimś więcej. Ewa i Łukasz jeszcze chyba śpią, jak oni mogli się nie obudzić. Nie rozumiem. Przygotuję dla nich śniadanie. Zabrałam się do robienia śniadania, tosty, jajecznica i płatki owsiane dla mnie. Rozłożyłam talerzyki i nałożyłam im porcje. Kiedy skończyłam, postanowiłam, że ich obudzę. Podążył na górę i miałam zamiar wlecieć do ich sypialni i krzyknąć by wstawali. Otworzyłam drzwia tam ujrzałam jednoznaczną sytuację,więcszybko zamknęłam drzwi i zbiegłam na dół. Lekko się speszyłam, usłyszałm dzwięk przychodzącego SMS-a.

Patryk : Sylwia, gdzie ty do cholery jesteś ?
Ja : Co cię to wgl. obchodzi ? Nie chciałeś mnie znać to teraz masz.
Patryk : To był impuls. Zrozum mnie.
Ja : Ty nie próbowałeś mnie zrozumieć, ale ja Ciebie muszę ? Dupek.
Patryk : Przepraszam, nie tak to miało wyjść. Spotkaj się ze mną.
Ja : Przyjdź do mnie, jeśli Ci zależy - uśmiechnęłam się sama do siebie
Patryk : Gdzie się spotkamy ?
Ja : Dortmund, dom Piszczka XD
Patryk : Nie żartuj, nie wyjechałaś.
Ja : Nie żartuję, sorry ale PRZYJACIEL mnie woła. Cześć !

Prawdziwy przyjaciel, był to Marco co prawda mnie nie wołał ale dzwonił do mnie by tylko powiedzieć, że ma dla mnie niespodziankę i tyle ...

_________________________________________________________________________________

Krótki, ale jutro dodam następny ;) Lov. :)


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 1

Cały czas nie wierzę, że wyprowadzam się stąd na zawsze, na stałe i nigdy tu już nie wrócę. Chyba, że coś się znowu wydarzy i to zmusi mnie do wyjechania do następnego kraju. Śmieszne ale możliwe. Moje życie to jedna wielka zagdaka. Teraz siedzę w samolocie i myślę co ze sobątam zrobię. Narazie zamieszkam z Piszczkami, a potem  Potem poszukam sobie gdzieś pracy i wyprowadzęsię od nich. Ojciec powiedział, żę w Polsce miałm wszystko co tylko chciałam. A w Niemczech muszę sobie jakoś radzić, oczywiście powiedział, że co miesiąc będzie przesyłał mi pieniądze ale jeśli będę chciała więcej muszę zarobić. Nie ma to jak kochany tatuś - z moich przemyśleń wyrwał mnie komunikat oznajmiający, żę za chwilę lądujemy. Wysiadając z samolotu poczułam inne powietrze niż w Polsce, takie pachnące WOLNOŚCIĄ. Tutaj nie muszę przed nikim udawać, i nie będę. Na lotnisku zobaczyłam Ewę i Łukasza, którzy najwyraźniej czekali za mną. Podbiegłam do nich i bardzo mocno przytuliłam Ewę a potem Łukasza :
- Sylka, nie tak mocno - powiedział Piszczu
- Ale ja Cię kocham, braciszku - uśmiechnęłam się i odkleiłam się od niego
- No to szwagierko chodź - pociągnęła mnie Ewa - a ty, kotuś weź jej walizki. Kocham Cię ! - krzyknęła
- Wiedziałem, wiedziałem. Baby to już to mają chyba wrodzone - mruczał pod nosem  zniezadowolony
- Słyszę - krzyknęłam
- Czyli koniec z nagrodami ? Jak chcesz - powiedziała Ewka
- Niee, ja lubię twoje nagrody - podbiegł do nas Piszczek i uśmiechnął się zalotnie
- Głupku, ja mówiłam o dodatkowej porcji deseru. A ty tylko o jednym - westchnęła
- Taka moja natura, zrozum to - pocałował ją w policzek
Patrzyłam na nich ze zazdrością w oczach, ale nie taką złośliwą tylko taką dobrą. Zazdrosćiłam im tego szczęścia i tej miłości i tej iskry między nimi. Też chciałabym kiedyś tak mieć. Ale chyba nie jest mi to pisane. Jechaliśmy do ich domu a także do mojego tymczasowego domu. Gdy dojechaliśmy, wysiadając ze samochodu potknęłam się i wylądowałam na trawniku. tylko mi się mogło to przytrafić nikomu więcej. Szybko się pozbierałam i podążyłam za gospodarzami. Ewa zaprowadziła mnie do ' mojego ' pokoju i powiedziała, żę mam czuć się jak u siebie. Jak mam się tutaj tak czuć, obcy kraj obcy ludzie, nowe życie. Pokój był śliczny, czarno- zółty. Barwy Borussi ? Najprawdopodobniej, coś mnie tknęło imusiała to tutaj powieśić. Wyciągnęłam z jednej z moich 4 walizek koszulkę Lovrencsicsa i powiesiłam ją na ścianie. I odrazu lepiej :
- Sylwia, wychodzimy na 2 godzinki ! - usłyszałam z dołu
- Gdzie, jeśli można wiedzieć ? - zbiegłam po schodach
- Mamy bardzo ważną sprawędo załatwienia i może na więcej niż na 2 godzinki - powiedział Łukasz
- Spróbuję sobie poradzić - usiadłam na kanapie i odprowadziłam ich wzrokiem. Włączyłam telewizor a tam leciały jakieś nudne programy niemieckie, nie to co w Polsce : Trudne Sprawy, Przepis na życie i inne. Wyłączyłam telewizor i leżałam sobie spokojnie, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam i uchyliłam lekko drzwi tak by nie było mnie widać :
- Piszczek co się chowasz ? -usłyszałam rozbawiony męski głos
- Łukasza i Ewki nie ma - powiedziałam i wyłoniłam się zza drzwi. Moim oczom ukazał się wysoki blondyn Marco Reus
- Sorry, a Ty kim jesteś ?
- Nie, no. Nie pamiętasz mnie ? Faktycznie, tyle lasek w twoim życiu, że połapać się nie idzie, co nie ? - spytałam
- Nie obrażaj, mogę wejść ? - spytał wpychając się do domu
- Rób co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj - uśmiechnęłam się
- Ej, a powinienem Cię pamiętać ? - zapytał z obawą
- Wujcio Majcio jeśt wyśtliasiony - powiedziałam
- Kojarzę już - zastanowił się - daj jakąś wskazówkę - dodał
- Dzień Dobry, królewiczu - powiedziałam po polsku
- Sylwia ? - zawahał się
- Tak, dziwisz się ? - spytałam
- Moja Sylka - powiedział po polsku i wziął mnie na ręce - wiesz, że ja z tym wszystkim żartowałem - zaśmiał się
- O ty, diable wcielony - udawałam
- Może jakoś uczcimy twój powrót ? - uśmiechnął się zawadiacko
- O czym Ty myślisz, postaw mnie na ziemię - rozkazałam
- Ty , Sylka. Zboczona jesteś bardziej niż ja - zaśmiał się
- Sorry, Marco. Ja naprawdę myślałam, że Ty chcesz - zawstydziłam się
- Po pierwsze: nie sypiam z nie swoją dziewczyną, po drugie : znasz moje uczucia względem twojej osoby i po trzecie : myślałem raczej o jakimś filmie czy może spacerze.
- Jakie uczucia ? Przyjaźń, pamiętam te twoje przyjaźniowe oświadczyny - wybuchłam śmiechem
- Czepiasz się. Byłem dzieciakiem - postawił mnie na ziemię
- Dzieciakiem i przez rok wydoroślałeś ? Takie bajki to wiesz...
- Idziemy na spacer ? - spytał odchodząc od tematu
- Spoko, tylko się przebiorę. Zostań tutaj.
- Idę z Tobą. Zobaczę sobie twój pokój, ciekawe jak teraz wygląda - podążyliśmy na górę
- Muszę się przebrać idę do łazienki.
- Ładne kolory ścian tylko koszulka tu nie pasuje. Kto to w ogóle jest ten cały Lovrencsics ?
- Piłkarz Lecha, polski klub, moja miłość i takie tam - uśmiechnęłam sięwychodząc z łazienki już przebrana
- Ślicznie wyglądasz - powiedział
- Taak, a ty też -dodałam ze śmiechem
Wyszliśmy z domu i poszliśmy na spacer. Opowiedziałam Marco co wydarzyło się w Polsce. Chyba jako jedyny hciałmnie wysłuchaći nie krytykował tylko pocieszał. Chodziliśmy tak około 3 godzin aż mnie nogi bolały, więc wróciliśmy do domu. Tam włączyliśmy sobie film ' Szepty w Mroku ' Bałąm się tak bardzo końcówki filmu, że nawet nie wiem kiedy przytuliłam Marco.


* Marco
Uwielbiam tą dziewczynę. Nie mogę powiedzieć, że się zakochałem w niej ale wiem, że to coś więcej niż przyjaźń. Leży tutaj wtulona we mnie i nie mam zamiaru protestować, to jest miłe. Jej włosy pachną tak ślicznie. Usłyszałem dzwięk otwieranych drzwi,więc zamknąłem oczy i słuchałem rozmowy państwa Piszczków :
- Co on tutaj robi ? - zdenerwował się Łukasz
- Jest, to takie słodkie - powiedziała Ewka
- To nie jest facet dla Sylki - mówił Piszczu
- Bo ty wiesz kto jest dla niej odpowiedni - westchnęła Ewa
- Dobra, niech sobie sama wybiera facetów, ja się nie mieszam - odpowiedział już weselszy Piszczek
- Chodź spać - pociągnęła go Ewa
- Ja nie mam zamiaru iść spać - uśmiechnął się Piszczek
Co to miało znaczyć, że jestem nieodpowiedni dla Sylwii ? Moja przeszłość mówi sama za siebie, ale sięzmieniłem imuszę to udowodnić !

________________________________________________________________________________

I jest. Jutro mecz, czekam na wygraną ;) A dzisiaj Lech wygrał 1;0 po strzale Lovrencsicsa, ale Jasiek i Ślusarz są kontuzjowani ;( Lov.


niedziela, 28 kwietnia 2013

Prolog

Nie mogę cały czas uwierzyć w to jacy ludzie są łatwowierni. Jeden głupi telefon, SMS, filimik czy też post i wszyscy mogą się od Ciebie odwrócić. Bo co ? Bo nie jesteś taki sam jak oni, nie zachowujesz się jak oni, nie jesteś nimi i o to w tym chodzi.Podobna historia przytrafiła się mi Sylwii Nots uważanej za grzeczną dziewczynkę z dobrego domu, która może wszystko i której wszystko wolno. Nie, ja nie byłam taka, udawałam przed ludźmi by się dostosować do nich. I to było moim błędem. Teraz jestem szczęśliwa. A teraz od początku :
* 2 miesiące wcześniej
Jak mnie boli głowa, zaraz tutaj padnę. Wczorajsza impreza to było coś, choć zbytnio nie pamiętam co się tam działo. Jak wróciłam do domu ? Pewnie Patryk mnie odprowadził, mój kochany przyjaciel. Tylko przyjaciel. On czuje do mnie coś więcej, ale ja nie potrafię zepsućtej przyjaźni, nie mogłabym. Zeszłam na dół a tam, rozwścieczony ojciec i jego konkubina. Nie mam matki, zginęła 3 lata temu w wypadku samochodowym. Jeszcze gorsze było to iż w tym samym miesiącu miała rodzić. Miałabym brata, a teraz jestem jedynaczką. Ojciec i Sara stoją i patrzą na mnie zabójczym wzrokiem :
- Sylwia, chodź tutaj ! Wytłumacz mi to ! - pokazał mi filmik w internecie na którym tańczę na stole a później obściskuje się z jakimś facetem
- O, kurwa - przeklnęłam na głos - co to jest ? skąd to macie ?
- Po całaym internecie to lata ! Dziewczyno coś ty sobie zrobiła ? Co ty nam zrobiłś ? Wiesz, co to teraz będzie ? Napewno już wszyscy moi pracownicy to widzieli - krzyczał mój ojciec
- Was to tylko obchodzi co o was ludzie pomyślą ? A o mnie to już nie pomyślicie ? - pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Włączyłam telefon a tam pełno wiadomości typu : ' Dziwka, nie mam ochoty cię znać ! ' Co ja tym ludziom zrobiłam ? Co ? Włączyłam Facebooka, to samo. Nawet SMS od Patryka : ' Przykro mi ale nasza znajomość nie ma sensu ' Co to znaczyło ? W mojej głowie było pełno myśli, ale nie samobójczych jak każdy mógłby pomyśleć. Co to, to nie. Mam silną psychikę i się nie dam. Wiem, wyjadę stąd na zawsze. Do głowy wpadł mi pomysł, że zadzwonię do Piszczka i poproszę go pomoc. Włączyłam Skype i akurat był dostępny, więc zadzwoniłam :
- Łukasz, ratuj ! - powiedziałam kiedy odebrał
- Sylka, w czym ?
- Widziałeś filmik z moim udziałem ?
- Niee, a miałbym go zobaczyć ? - uśmiechnął się
- To dobrze. Potrzebuję twojej pomocy, chcę wyjechać z Poznania NA ZAWSZE ! - krzyknęłam
- No to wsiadaj w samolot i przylatuj do nas - zaproponował a raczej rozkazał
- Tylko, że ojciec ... Albo może wytłumaczę mu, że tak będzie lepiej dla wszystkich. I naprawdę mogę ?
- Oczywiście. Ewka się ucieszy - powiedział
- Dziękuję - posłałam mu buziaka
- ooo, uważaj, bo tam jest Ewa i coś sobie pomyśli - zaśmiał się
- Dziękuję i idę porozmawiać z ojcem - rozłączyłam się i zeszłąm na dół. Rozmowa z ojcem nie obyła się bez krzyków ale wyszło na to, że się zgodził i za 2 dni miałam lot do Dortmundu, poinformowałam o tum Łukasza iposzłam się pakować i nie miałam zamiaru o tym nikomu mówić. 2 ostatnie dni minęły spokojnie, jestem na lotnisku i żegna mnie tylko Sara i ojciec. Wsiadam do samolotu i mam nadzieję na lepsze życie ...

_________________________________________________________________________________

Tyle, nowe rozdziały będą co 2-3 dni, ponieważ mam jeszcze jednego bloga :)