*
Zostawiłam w sobie to, co radość daje mi.
Zbudowałam siebie od nowa znów,
wyrzuciłam z głowy to, co złe!
Zbudowałam siebie od nowa znów,
wyrzuciłam z głowy to, co złe!
*
Obudziły mnie dość niedyskretne śmiechy. Byłam pewna, iż to Ewka i Łukasz. Otworzyłam oczy i ku mojemu zdziwieniu stało tam dwóch obcych facetów. No może nie do końca obcych. Był to Mario i Robert. Na początku nie zrozumiałam o co im chodzi, po pewnej chwili zobaczyłam, żę leżę na torsie Reusa. Tylko ja mogłam tego nie zauważyć. Obróciłam się i spojrzałam w jego roześmiane oczy, wróciły zdarzenia z wczoraj. Niby nic szczególnego, ale jednak coś było. Patzryłna mnie i się uśmiechał, chwilę się w niego wpatrywałam, co musiało dziwnie wyglądać, więc gwałtownie odwróciłam głowę i podniosłam się przy czym zwaliłam jego rękę ze mnie. Czułam jak oblewa mnie rumieniec, a oni stali tam i się cały czas śmiali :
- Czego się śmiejecie ? - spytałam oburzona
- Syll, nie wściekaj się. Tak fajnie wyglądaliście - odpowiedział Mario
- Po pierwsze: mam na imię Sylwia a nie jakaś Syll, po drugie: słodko ? co znaczy w twoim słowniku słodko?
- Sylka, nie wściekaj się. Nic się przecież nie stało, my to wiemy a oni niech myślą sobie co chcą - odezwał się Marco
- Jeden mądry, lubię Cię - przytuliłam go. Po co ja to zrobiłam, jeszcze sobie coś pomyśli, coś nie myślę zbyt racjonalnie
- Tak to ja mogę mieć codziennie - powiedział Marco, za co spiorunowałam go spojrzeniem a chłopcy spojrzeli na siebie
- Sylwia, domyślam się, żę Marco zabiera Cię na trening ? - spytał Robert
- Właśnie o tym myślałem ... - niedokończył Reus
- Przykro mi, nigdzie nie idę. Z wielką chęcią ale nie mogę. Muszę trochę ogarnąć swoje sprawy. Może następnym razem - uśmiechnęłam się i spojrzałm na zrezygnowanego Marco - Reusowaty, nie smutaj. Spotkamy sięjeszcze napewno - Marco lekko się zawstydził a chłopcy wybuchnęli śmiechem. Pożegnali się ze mną przytulając mnie, Marco dodatkowo mnie pocałował w policzek. Podobało mi się to, ale chyba trochę przesadzał. Był moim przyjacielem, ale nie kimś więcej. Ewa i Łukasz jeszcze chyba śpią, jak oni mogli się nie obudzić. Nie rozumiem. Przygotuję dla nich śniadanie. Zabrałam się do robienia śniadania, tosty, jajecznica i płatki owsiane dla mnie. Rozłożyłam talerzyki i nałożyłam im porcje. Kiedy skończyłam, postanowiłam, że ich obudzę. Podążył na górę i miałam zamiar wlecieć do ich sypialni i krzyknąć by wstawali. Otworzyłam drzwia tam ujrzałam jednoznaczną sytuację,więcszybko zamknęłam drzwi i zbiegłam na dół. Lekko się speszyłam, usłyszałm dzwięk przychodzącego SMS-a.
Patryk : Sylwia, gdzie ty do cholery jesteś ?
Ja : Co cię to wgl. obchodzi ? Nie chciałeś mnie znać to teraz masz.
Patryk : To był impuls. Zrozum mnie.
Ja : Ty nie próbowałeś mnie zrozumieć, ale ja Ciebie muszę ? Dupek.
Patryk : Przepraszam, nie tak to miało wyjść. Spotkaj się ze mną.
Ja : Przyjdź do mnie, jeśli Ci zależy - uśmiechnęłam się sama do siebie
Patryk : Gdzie się spotkamy ?
Ja : Dortmund, dom Piszczka XD
Patryk : Nie żartuj, nie wyjechałaś.
Ja : Nie żartuję, sorry ale PRZYJACIEL mnie woła. Cześć !
Prawdziwy przyjaciel, był to Marco co prawda mnie nie wołał ale dzwonił do mnie by tylko powiedzieć, że ma dla mnie niespodziankę i tyle ...
_________________________________________________________________________________
Krótki, ale jutro dodam następny ;) Lov. :)
- Syll, nie wściekaj się. Tak fajnie wyglądaliście - odpowiedział Mario
- Po pierwsze: mam na imię Sylwia a nie jakaś Syll, po drugie: słodko ? co znaczy w twoim słowniku słodko?
- Sylka, nie wściekaj się. Nic się przecież nie stało, my to wiemy a oni niech myślą sobie co chcą - odezwał się Marco
- Jeden mądry, lubię Cię - przytuliłam go. Po co ja to zrobiłam, jeszcze sobie coś pomyśli, coś nie myślę zbyt racjonalnie
- Tak to ja mogę mieć codziennie - powiedział Marco, za co spiorunowałam go spojrzeniem a chłopcy spojrzeli na siebie
- Sylwia, domyślam się, żę Marco zabiera Cię na trening ? - spytał Robert
- Właśnie o tym myślałem ... - niedokończył Reus
- Przykro mi, nigdzie nie idę. Z wielką chęcią ale nie mogę. Muszę trochę ogarnąć swoje sprawy. Może następnym razem - uśmiechnęłam się i spojrzałm na zrezygnowanego Marco - Reusowaty, nie smutaj. Spotkamy sięjeszcze napewno - Marco lekko się zawstydził a chłopcy wybuchnęli śmiechem. Pożegnali się ze mną przytulając mnie, Marco dodatkowo mnie pocałował w policzek. Podobało mi się to, ale chyba trochę przesadzał. Był moim przyjacielem, ale nie kimś więcej. Ewa i Łukasz jeszcze chyba śpią, jak oni mogli się nie obudzić. Nie rozumiem. Przygotuję dla nich śniadanie. Zabrałam się do robienia śniadania, tosty, jajecznica i płatki owsiane dla mnie. Rozłożyłam talerzyki i nałożyłam im porcje. Kiedy skończyłam, postanowiłam, że ich obudzę. Podążył na górę i miałam zamiar wlecieć do ich sypialni i krzyknąć by wstawali. Otworzyłam drzwia tam ujrzałam jednoznaczną sytuację,więcszybko zamknęłam drzwi i zbiegłam na dół. Lekko się speszyłam, usłyszałm dzwięk przychodzącego SMS-a.
Patryk : Sylwia, gdzie ty do cholery jesteś ?
Ja : Co cię to wgl. obchodzi ? Nie chciałeś mnie znać to teraz masz.
Patryk : To był impuls. Zrozum mnie.
Ja : Ty nie próbowałeś mnie zrozumieć, ale ja Ciebie muszę ? Dupek.
Patryk : Przepraszam, nie tak to miało wyjść. Spotkaj się ze mną.
Ja : Przyjdź do mnie, jeśli Ci zależy - uśmiechnęłam się sama do siebie
Patryk : Gdzie się spotkamy ?
Ja : Dortmund, dom Piszczka XD
Patryk : Nie żartuj, nie wyjechałaś.
Ja : Nie żartuję, sorry ale PRZYJACIEL mnie woła. Cześć !
Prawdziwy przyjaciel, był to Marco co prawda mnie nie wołał ale dzwonił do mnie by tylko powiedzieć, że ma dla mnie niespodziankę i tyle ...
_________________________________________________________________________________
Krótki, ale jutro dodam następny ;) Lov. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz