poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 1

Cały czas nie wierzę, że wyprowadzam się stąd na zawsze, na stałe i nigdy tu już nie wrócę. Chyba, że coś się znowu wydarzy i to zmusi mnie do wyjechania do następnego kraju. Śmieszne ale możliwe. Moje życie to jedna wielka zagdaka. Teraz siedzę w samolocie i myślę co ze sobątam zrobię. Narazie zamieszkam z Piszczkami, a potem  Potem poszukam sobie gdzieś pracy i wyprowadzęsię od nich. Ojciec powiedział, żę w Polsce miałm wszystko co tylko chciałam. A w Niemczech muszę sobie jakoś radzić, oczywiście powiedział, że co miesiąc będzie przesyłał mi pieniądze ale jeśli będę chciała więcej muszę zarobić. Nie ma to jak kochany tatuś - z moich przemyśleń wyrwał mnie komunikat oznajmiający, żę za chwilę lądujemy. Wysiadając z samolotu poczułam inne powietrze niż w Polsce, takie pachnące WOLNOŚCIĄ. Tutaj nie muszę przed nikim udawać, i nie będę. Na lotnisku zobaczyłam Ewę i Łukasza, którzy najwyraźniej czekali za mną. Podbiegłam do nich i bardzo mocno przytuliłam Ewę a potem Łukasza :
- Sylka, nie tak mocno - powiedział Piszczu
- Ale ja Cię kocham, braciszku - uśmiechnęłam się i odkleiłam się od niego
- No to szwagierko chodź - pociągnęła mnie Ewa - a ty, kotuś weź jej walizki. Kocham Cię ! - krzyknęła
- Wiedziałem, wiedziałem. Baby to już to mają chyba wrodzone - mruczał pod nosem  zniezadowolony
- Słyszę - krzyknęłam
- Czyli koniec z nagrodami ? Jak chcesz - powiedziała Ewka
- Niee, ja lubię twoje nagrody - podbiegł do nas Piszczek i uśmiechnął się zalotnie
- Głupku, ja mówiłam o dodatkowej porcji deseru. A ty tylko o jednym - westchnęła
- Taka moja natura, zrozum to - pocałował ją w policzek
Patrzyłam na nich ze zazdrością w oczach, ale nie taką złośliwą tylko taką dobrą. Zazdrosćiłam im tego szczęścia i tej miłości i tej iskry między nimi. Też chciałabym kiedyś tak mieć. Ale chyba nie jest mi to pisane. Jechaliśmy do ich domu a także do mojego tymczasowego domu. Gdy dojechaliśmy, wysiadając ze samochodu potknęłam się i wylądowałam na trawniku. tylko mi się mogło to przytrafić nikomu więcej. Szybko się pozbierałam i podążyłam za gospodarzami. Ewa zaprowadziła mnie do ' mojego ' pokoju i powiedziała, żę mam czuć się jak u siebie. Jak mam się tutaj tak czuć, obcy kraj obcy ludzie, nowe życie. Pokój był śliczny, czarno- zółty. Barwy Borussi ? Najprawdopodobniej, coś mnie tknęło imusiała to tutaj powieśić. Wyciągnęłam z jednej z moich 4 walizek koszulkę Lovrencsicsa i powiesiłam ją na ścianie. I odrazu lepiej :
- Sylwia, wychodzimy na 2 godzinki ! - usłyszałam z dołu
- Gdzie, jeśli można wiedzieć ? - zbiegłam po schodach
- Mamy bardzo ważną sprawędo załatwienia i może na więcej niż na 2 godzinki - powiedział Łukasz
- Spróbuję sobie poradzić - usiadłam na kanapie i odprowadziłam ich wzrokiem. Włączyłam telewizor a tam leciały jakieś nudne programy niemieckie, nie to co w Polsce : Trudne Sprawy, Przepis na życie i inne. Wyłączyłam telewizor i leżałam sobie spokojnie, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam i uchyliłam lekko drzwi tak by nie było mnie widać :
- Piszczek co się chowasz ? -usłyszałam rozbawiony męski głos
- Łukasza i Ewki nie ma - powiedziałam i wyłoniłam się zza drzwi. Moim oczom ukazał się wysoki blondyn Marco Reus
- Sorry, a Ty kim jesteś ?
- Nie, no. Nie pamiętasz mnie ? Faktycznie, tyle lasek w twoim życiu, że połapać się nie idzie, co nie ? - spytałam
- Nie obrażaj, mogę wejść ? - spytał wpychając się do domu
- Rób co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj - uśmiechnęłam się
- Ej, a powinienem Cię pamiętać ? - zapytał z obawą
- Wujcio Majcio jeśt wyśtliasiony - powiedziałam
- Kojarzę już - zastanowił się - daj jakąś wskazówkę - dodał
- Dzień Dobry, królewiczu - powiedziałam po polsku
- Sylwia ? - zawahał się
- Tak, dziwisz się ? - spytałam
- Moja Sylka - powiedział po polsku i wziął mnie na ręce - wiesz, że ja z tym wszystkim żartowałem - zaśmiał się
- O ty, diable wcielony - udawałam
- Może jakoś uczcimy twój powrót ? - uśmiechnął się zawadiacko
- O czym Ty myślisz, postaw mnie na ziemię - rozkazałam
- Ty , Sylka. Zboczona jesteś bardziej niż ja - zaśmiał się
- Sorry, Marco. Ja naprawdę myślałam, że Ty chcesz - zawstydziłam się
- Po pierwsze: nie sypiam z nie swoją dziewczyną, po drugie : znasz moje uczucia względem twojej osoby i po trzecie : myślałem raczej o jakimś filmie czy może spacerze.
- Jakie uczucia ? Przyjaźń, pamiętam te twoje przyjaźniowe oświadczyny - wybuchłam śmiechem
- Czepiasz się. Byłem dzieciakiem - postawił mnie na ziemię
- Dzieciakiem i przez rok wydoroślałeś ? Takie bajki to wiesz...
- Idziemy na spacer ? - spytał odchodząc od tematu
- Spoko, tylko się przebiorę. Zostań tutaj.
- Idę z Tobą. Zobaczę sobie twój pokój, ciekawe jak teraz wygląda - podążyliśmy na górę
- Muszę się przebrać idę do łazienki.
- Ładne kolory ścian tylko koszulka tu nie pasuje. Kto to w ogóle jest ten cały Lovrencsics ?
- Piłkarz Lecha, polski klub, moja miłość i takie tam - uśmiechnęłam sięwychodząc z łazienki już przebrana
- Ślicznie wyglądasz - powiedział
- Taak, a ty też -dodałam ze śmiechem
Wyszliśmy z domu i poszliśmy na spacer. Opowiedziałam Marco co wydarzyło się w Polsce. Chyba jako jedyny hciałmnie wysłuchaći nie krytykował tylko pocieszał. Chodziliśmy tak około 3 godzin aż mnie nogi bolały, więc wróciliśmy do domu. Tam włączyliśmy sobie film ' Szepty w Mroku ' Bałąm się tak bardzo końcówki filmu, że nawet nie wiem kiedy przytuliłam Marco.


* Marco
Uwielbiam tą dziewczynę. Nie mogę powiedzieć, że się zakochałem w niej ale wiem, że to coś więcej niż przyjaźń. Leży tutaj wtulona we mnie i nie mam zamiaru protestować, to jest miłe. Jej włosy pachną tak ślicznie. Usłyszałem dzwięk otwieranych drzwi,więc zamknąłem oczy i słuchałem rozmowy państwa Piszczków :
- Co on tutaj robi ? - zdenerwował się Łukasz
- Jest, to takie słodkie - powiedziała Ewka
- To nie jest facet dla Sylki - mówił Piszczu
- Bo ty wiesz kto jest dla niej odpowiedni - westchnęła Ewa
- Dobra, niech sobie sama wybiera facetów, ja się nie mieszam - odpowiedział już weselszy Piszczek
- Chodź spać - pociągnęła go Ewa
- Ja nie mam zamiaru iść spać - uśmiechnął się Piszczek
Co to miało znaczyć, że jestem nieodpowiedni dla Sylwii ? Moja przeszłość mówi sama za siebie, ale sięzmieniłem imuszę to udowodnić !

________________________________________________________________________________

I jest. Jutro mecz, czekam na wygraną ;) A dzisiaj Lech wygrał 1;0 po strzale Lovrencsicsa, ale Jasiek i Ślusarz są kontuzjowani ;( Lov.


niedziela, 28 kwietnia 2013

Prolog

Nie mogę cały czas uwierzyć w to jacy ludzie są łatwowierni. Jeden głupi telefon, SMS, filimik czy też post i wszyscy mogą się od Ciebie odwrócić. Bo co ? Bo nie jesteś taki sam jak oni, nie zachowujesz się jak oni, nie jesteś nimi i o to w tym chodzi.Podobna historia przytrafiła się mi Sylwii Nots uważanej za grzeczną dziewczynkę z dobrego domu, która może wszystko i której wszystko wolno. Nie, ja nie byłam taka, udawałam przed ludźmi by się dostosować do nich. I to było moim błędem. Teraz jestem szczęśliwa. A teraz od początku :
* 2 miesiące wcześniej
Jak mnie boli głowa, zaraz tutaj padnę. Wczorajsza impreza to było coś, choć zbytnio nie pamiętam co się tam działo. Jak wróciłam do domu ? Pewnie Patryk mnie odprowadził, mój kochany przyjaciel. Tylko przyjaciel. On czuje do mnie coś więcej, ale ja nie potrafię zepsućtej przyjaźni, nie mogłabym. Zeszłam na dół a tam, rozwścieczony ojciec i jego konkubina. Nie mam matki, zginęła 3 lata temu w wypadku samochodowym. Jeszcze gorsze było to iż w tym samym miesiącu miała rodzić. Miałabym brata, a teraz jestem jedynaczką. Ojciec i Sara stoją i patrzą na mnie zabójczym wzrokiem :
- Sylwia, chodź tutaj ! Wytłumacz mi to ! - pokazał mi filmik w internecie na którym tańczę na stole a później obściskuje się z jakimś facetem
- O, kurwa - przeklnęłam na głos - co to jest ? skąd to macie ?
- Po całaym internecie to lata ! Dziewczyno coś ty sobie zrobiła ? Co ty nam zrobiłś ? Wiesz, co to teraz będzie ? Napewno już wszyscy moi pracownicy to widzieli - krzyczał mój ojciec
- Was to tylko obchodzi co o was ludzie pomyślą ? A o mnie to już nie pomyślicie ? - pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Włączyłam telefon a tam pełno wiadomości typu : ' Dziwka, nie mam ochoty cię znać ! ' Co ja tym ludziom zrobiłam ? Co ? Włączyłam Facebooka, to samo. Nawet SMS od Patryka : ' Przykro mi ale nasza znajomość nie ma sensu ' Co to znaczyło ? W mojej głowie było pełno myśli, ale nie samobójczych jak każdy mógłby pomyśleć. Co to, to nie. Mam silną psychikę i się nie dam. Wiem, wyjadę stąd na zawsze. Do głowy wpadł mi pomysł, że zadzwonię do Piszczka i poproszę go pomoc. Włączyłam Skype i akurat był dostępny, więc zadzwoniłam :
- Łukasz, ratuj ! - powiedziałam kiedy odebrał
- Sylka, w czym ?
- Widziałeś filmik z moim udziałem ?
- Niee, a miałbym go zobaczyć ? - uśmiechnął się
- To dobrze. Potrzebuję twojej pomocy, chcę wyjechać z Poznania NA ZAWSZE ! - krzyknęłam
- No to wsiadaj w samolot i przylatuj do nas - zaproponował a raczej rozkazał
- Tylko, że ojciec ... Albo może wytłumaczę mu, że tak będzie lepiej dla wszystkich. I naprawdę mogę ?
- Oczywiście. Ewka się ucieszy - powiedział
- Dziękuję - posłałam mu buziaka
- ooo, uważaj, bo tam jest Ewa i coś sobie pomyśli - zaśmiał się
- Dziękuję i idę porozmawiać z ojcem - rozłączyłam się i zeszłąm na dół. Rozmowa z ojcem nie obyła się bez krzyków ale wyszło na to, że się zgodził i za 2 dni miałam lot do Dortmundu, poinformowałam o tum Łukasza iposzłam się pakować i nie miałam zamiaru o tym nikomu mówić. 2 ostatnie dni minęły spokojnie, jestem na lotnisku i żegna mnie tylko Sara i ojciec. Wsiadam do samolotu i mam nadzieję na lepsze życie ...

_________________________________________________________________________________

Tyle, nowe rozdziały będą co 2-3 dni, ponieważ mam jeszcze jednego bloga :)